Przegląd strony
FetLife trafia tu pod etykietę „Serwisy do seks-randek” i to ona musi wystarczyć za cały opis. Kategoria wyznacza charakter jednoznacznie: mowa o miejscu, w którym dorośli szukają innych dorosłych i kontaktów o erotycznym podtekście, a nie o treści przeznaczonej do oglądania w pojedynkę.
Angielska nazwa prowadzi myśl dalej — fetysz i życie wokół niego — ale to tylko czytanie szyldu, nie potwierdzony opis oferty. Nie wiadomo, jak serwis wygląda od środka, komu jest adresowany ani co daje osobom, które go odwiedzają.
Żadnej podstrony oficjalnej witryny nie udało się odczytać, a wyniki wyszukiwania dotyczyły innych miejsc o zbliżonej nazwie. Brak więc podstaw, by mówić o rejestracji, opłatach, narzędziach, liczbie osób czy zasięgu działania. Nie wiadomo też, co zmieniło się w nim od czasu powstania ani czy kierunek się rozszerzył. Etykieta katalogowa jest zgrubna, ale tutaj zostaje jedynym oparciem.
Zaczynać wypada zatem od tego, co pewne: od kategorii „Serwisy do seks-randek” i od nazwy, która podpowiada fetyszystyczny, erotyczny kierunek. Reszta pozostaje otwarta.



