Przegląd strony
Girlsway trafia do tego katalogu pod etykietą „Porno premium”, a sama etykieta od razu zawęża pole: mowa o produkcji studyjnej dla dorosłych, nie o przypadkowej składance klipów. Nazwa studia od dawna pojawia się w sieci w jednym kontekście — treści lesbijskich, budowanych wokół scen z fabułą, w których grają kobiety.
W wynikach wyszukiwania, do których udało się dotrzeć, powtarzają się niemal te same określenia: tysiące filmów, historie opowiadane wokół scen, materiał w wysokiej rozdzielczości i nagradzane studio. Obok romantycznych wątków opisy wymieniają wytryski i nożyce, a jedno z niezależnych źródeł mówi wprost o autoryzowanym dostępie do katalogu. Wszystko to są jednak materiały pośrednie, powtarzające formuły marketingowe, a nie strona producenta.
Strona oficjalna nie oddała tego dnia ani jednej podstrony, więc poza tymi szczątkowymi opisami nie wiadomo nic pewnego. Nie dało się potwierdzić, jak dziś wygląda oferta ani na jakich zasadach się do niej wchodzi, ile materiału zawiera ani czy studio nadal działa w tej samej formie. Nie wiadomo też, kto je obecnie prowadzi i czy nowe sceny w ogóle powstają. Etykieta katalogowa oraz sama nazwa, zapowiadająca treści dziewczyna z dziewczyną, pozostają więc jedynymi punktami oparcia.
Zanim wyrobi się zdanie o tym studiu, trzeba poczekać, aż jego własne strony znów będzie można przeczytać. Dopiero wtedy da się sprawdzić, czy dawna renoma przekłada się na to, co Girlsway proponuje dzisiaj, i czy warto traktować je inaczej niż dziesiątki podobnych propozycji z tej samej półki.



