Serwisy porno z celebrytami

Celeb Jihad

Celeb Jihad to witryna z nagimi zdjęciami i wideo celebrytów, w tym scenami z filmów i seriali.

Przegląd strony

Nagie sceny wyjęte z filmów i seriali, kadry na twarze rozpoznawalne z ekranu oraz materiały krążące po sieci pod nazwiskami osób znanych — z tego pomysłu wyrasta Celeb Jihad, witryna wpisana w tym katalogu w kategorię „Serwisy porno z celebrytami”. Sam serwis nazywa się krótko źródłem wybuchowych nagich celebrytek i zapowiada, że nowe materiały pojawiają się tam codziennie. Kategoria, pod którą figuruje, mówi zresztą wprost, czego szukać: to nie produkcje studyjne, a materiał zbudowany wokół nazwisk i twarzy, które widz zna skądinąd. Wejście poprzedza deklaracja pełnoletności, a autor nie ukrywa, że oprócz nagości pokazuje także okazjonalne sceny o jednoznacznie seksualnym charakterze: to rozrywka dla dorosłego widza i nikt nie udaje tu łagodniejszej wersji niż ta, która faktycznie czeka w środku.

Podstawę oferty tworzą fragmenty produkcji kinowych i telewizyjnych, wycięte wokół najodważniejszych ujęć, a część z nich wraca w wersji odświeżonej. Obok siebie stoją tu: scena trójkąta z włoską aktorką Giulią Elettrą Gorietti z serialu „Suburra”, podana w ultra wysokiej rozdzielczości, usunięte sceny z Milą Kunis odrestaurowane na nowo, ujęcia Renaty Vaca z „Lovesick” oraz sekwencje Jennifer Love Hewitt z „Heartbreakers” i Robin Sherwood z „Death Wish II”, obie przygotowane w 4K. Obok dużych nazwisk trafiają się role mniejsze, jak Chelsey Reist w „12 Rounds: Reloaded”, a także materiały, które z ekranem nie mają już nic wspólnego: kompilacja z twerkującą Stassie i cosplay Mckenny Grace w prześwitującej sukience. Taki przekrój mówi o profilu serwisu więcej niż jakikolwiek opis — dawne kino spotyka się tu z tym, co celebryckie współcześnie.

Ton jest równie rozpoznawalny jak zawartość. Zakładka z informacjami napisana została jak żart: autor zaprasza do wiadomości tych, którym jego poczucie humoru nie odpowiada, żeby przynajmniej miał się z czego pośmiać, a obok zastrzeżeń i adresu mailowego zamieszcza opowieść o Durka Durka Mohammedzie, prowadzoną niczym serialowa saga z kolejnymi odsłonami. Ta zaczepność jest częścią marki, nie ozdobnikiem. Sceny z produkcji, w których grały znane twarze, podane są z przymrużeniem oka i bez cienia powagi wobec własnego tematu, więc kto szuka chłodnego archiwum, zdziwi się już przy pierwszym akapicie.

Poza nagraniami wideo działa katalog nazwisk ułożony alfabetycznie, z osobnym wpisem dla każdej gwiazdy. Taki układ przydaje się wtedy, gdy w głowie jest konkretne nazwisko, a nie ogólny nastrój, i pokazuje, jak szeroko Celeb Jihad rozumie słowo „celebrytka”: mieszczą się w nim i aktorki z dorobkiem festiwalowym, i osoby znane głównie z mediów społecznościowych. Dwie dalsze sekcje wychodzą poza archiwalne fragmenty filmów — jedna prowadzi do transmisji na żywo, druga do treści tworzonych przez sztuczną inteligencję. Serwis nie zamyka się więc w formule szuflady z dawnymi scenami, choć to one wyznaczają jego ton.

Dla kogoś, kto pamięta starsze produkcje i chciałby zobaczyć ich najodważniejsze fragmenty w lepszej jakości, materiał z „Death Wish II” albo „Heartbreakers” bywa konkretną wartością. Kogoś innego przyciągnie raczej nazwisko, o którym zrobiło się głośno przy okazji premiery. Gatunek, do którego należy ten serwis, opiera się na prostym mechanizmie: widz zna twarz z ekranu i chce zobaczyć ją w sytuacji, w której kino jej nie pokazało. Różnica między wycięciem pojedynczej sceny a jej odrestaurowaniem bywa przy tym większa, niż sugeruje sam tytuł wpisu, a nie każdy materiał oznacza tu to samo — epoki są tak odległe, że trudno mówić o jednym stylu, od dawnych dramatów po seriale ostatniej dekady i współczesne wideo z sieci.

Na start lepiej wybrać jeden tytuł niż przeglądać wszystko po kolei: sceny zapowiadane na wejściu pokazują, jak serwis obchodzi się z materiałem źródłowym, od prostego wycięcia po odświeżenie obrazu w 4K, i od razu widać, czy taki sposób podania odpowiada. Potem pozostaje katalog nazwisk i sprawdzenie, czy pod konkretnym imieniem kryje się coś więcej niż pojedyncze ujęcie — a jeśli nie, zawsze zostają jeszcze sekcje z transmisjami i treściami z AI.