Przegląd strony
Awatar, drugi gracz i opowieść dopisywana wspólnie, na bieżąco — te trzy elementy tworzą Yareel 3D, grę dla dorosłych uruchamianą w przeglądarce oraz na Androidzie, Windows i macOS. Katalogowa etykieta „Najlepsze gry porno” zdradza zresztą, z jakim rodzajem rozrywki mamy tu do czynienia: to nie kolejna tuba z nagraniami, lecz miejsce, w którym liczy się własny udział. Własna zapowiedź gry mówi wprost o trójwymiarowym roleplayu NSFW dostępnym zarówno na telefonie, jak i na komputerze; w opisie pojawiają się trzy obietnice: własna postać, spotkanie prawdziwych graczy i historia budowana razem z nimi. Wejście wymaga potwierdzenia pełnoletności, bo adresat jest tu jeden — dorosły gracz.
Co to właściwie znaczy w praktyce? Trójwymiarowe roleplay dla dorosłych to gatunek, w którym treścią nie jest gotowy film, lecz scena rozgrywana między ludźmi, a o jej kształcie decydują wybory obu stron. Postać pełni w nim rolę wizytówki i narzędzia zarazem: to przez nią gracz pokazuje, kim chce być i jak chce, żeby odbierano jego obecność. Awatar z założenia nie musi przy tym pokazywać twarzy właściciela, co pozwala wejść w rolę bez odsłaniania własnej prywatności — dla wielu dorosłych odbiorców to nie dodatek, lecz warunek swobodnej zabawy. Opowieść, o której mówi zapowiedź, nie brzmi jak gotowy scenariusz do przejścia; prędzej jak wątek, który obie strony rozwijają we własnym tempie. Dorosły wątek jest wpisany w samą formułę, ale nie sprowadza się do jednego aktu — w tego rodzaju produkcjach równie ważne bywa to, co dzieje się między dwojgiem graczy, gdy wspólnie prowadzą historię. Kto oczekuje gotowej sceny do odtworzenia, ten prędzej odnajdzie się w zwykłej tubie z filmami niż w trójwymiarowej przestrzeni.
Różnica wobec kamer na żywo i wobec aplikacji z wirtualnymi towarzyszkami jest większa, niż sugerowałby wspólny worek, do którego wrzuca się zwykle wszystkie trzy kategorie. W transmisjach patrzy się na kogoś, kto siedzi przed obiektywem; w rozmowie z botem odpowiada algorytm; tutaj po drugiej stronie ma być prawdziwy człowiek, który również odgrywa swoją rolę i również czegoś od sceny oczekuje. Dla odbiorcy przyzwyczajonego do podglądania zmiana jest odczuwalna: z widza staje się uczestnikiem, a scena zależy od tego, co sam do niej wniesie. Właśnie dlatego ta produkcja zapowiada spotkanie realnych graczy, a nie skrypt — wspólna historia bez drugiej osoby nie ma z czego powstać, a dorosła treść nie jest tu dostarczana, lecz uzgadniana. Trójwymiarowa forma dodaje do tego coś, czego nagranie dać nie może: możliwość wejścia w sytuację i pokierowania nią na własnych warunkach.
Do tego dochodzi kwestia dostępu. Trójwymiarowa scena działa w przeglądarce, na Androidzie oraz na Windows i macOS, więc ta sama postać może towarzyszyć graczowi zarówno na telefonie, jak i przy komputerze — a w gatunku, w którym wiele produkcji zostaje przy jednej platformie, to wyraźne otwarcie na różne sposoby grania. Znaczna część dorosłej rozrywki w sieci trafia dziś do odbiorcy przez ekran telefonu, więc brak zamknięcia w jednym systemie ma znaczenie czysto praktyczne. Obok angielskiego interfejsu działają wersje w ponad dwudziestu językach, w tym polska. Przy grze opartej na rozmowie i wcielaniu się w postać to nie kosmetyka: swoboda wysławiania się przekłada się wprost na to, jak wygląda scena i jak czuje się w niej druga osoba.
Regulamin opisuje model członkowski: osoba, która wykupi subskrypcję, staje się subskrybentem i przyjmuje warunki umowy, a sam dokument może być zmieniany i obowiązuje po poinformowaniu o tym graczy. To układ znany z dorosłych serwisów sieciowych — płaci się za dostęp do konta, a nie za pojedynczą scenę. Publicznie dostępne dokumenty nie ujawniają jednak ani kwot, ani okresów rozliczeniowych, więc o kosztach nie sposób powiedzieć nic pewnego.
Wszystko, co ta gra proponuje, powstaje w rozmowie i we wspólnym odgrywaniu ról, a nie w gotowym materiale do odtworzenia. Naturalnym początkiem jest więc własna postać i nadany jej charakter — dopiero one dają drugiej osobie materiał, od którego rusza wspólna historia.



